VStromClub

Forum Miłośników Motocykli Suzuki DL V-Strom

Chcesz schudnąć przed Sylwestrem?
Kup Teraz a 30 dniową dietę otrzymasz za darmo!
Tylko 137 zł TRIZER + indywidualna dieta
Forum VStromClub Strona Główna -> Motocykle V-Strom -> Pokonywanie serpentyn. Idź do strony 1, 2  Następny
Napisz nowy temat  Odpowiedz do tematu Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat 
Pokonywanie serpentyn.
PostWysłany: Sob 22:06, 23 Sie 2014
geniusz
Motocyklista

 
Dołączył: 05 Wrz 2009
Posty: 281
Przeczytał: 42 tematy

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/2
Skąd: Poznań





W tym roku sobie zafundowaliśmy z Żona winkle w Austrii Włoszech i Szwajcarii.
Pierwszy raz miałem okazję kulać się po takich zakrętach.
Co mnie zastanowiło w kwestii techniki jazdy.
To że podjazdy pokonywało się redukując do pierwszego biegu i następnie wbijanie dwójki to pikuś ale najbardziej mnie zastanawia zjazd z góry bo pokonując przełęcze takie jak Passo Stelvio to rozłączałem całkowicie napęd czyli wciskałem sprzęgło do końca bo inaczej bym nie pokonał takich ostrych winkli. Hamulce mamy dobre więc nie było problemu z wytraceniem prędkości nawet w dwie osoby i 3 kufry.
Czy ktoś ma inną koncepcję na pokonywanie takich zakrętów?


Post został pochwalony 0 razy
Zobacz profil autora
PostWysłany: Sob 22:10, 23 Sie 2014
patryk
Motocyklista

 
Dołączył: 07 Lip 2014
Posty: 314
Przeczytał: 9 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/2
Skąd: Głogów





ja nie mam jakiegoś ogromnego doświadczenia, ale zarówno na podjazdach jak i zjazdach jadę na II biegu i tylko operuję sprzęgłem


Post został pochwalony 0 razy
Zobacz profil autora
PostWysłany: Sob 22:11, 23 Sie 2014
Kojot85
Maniak motocyklowy

 
Dołączył: 12 Maj 2013
Posty: 2279
Przeczytał: 75 tematów

Pomógł: 17 razy
Ostrzeżeń: 0/2
Skąd: Bydgoszcz





Ja zjazdy robię na biegu. Jak mam winkiel, to zawsze pod ręką musi być "siła ciągu", aby przy zbytnim pochyleniu moto można go było wypionować. Bez biegu szkoda hamulców, a przy obładowanym moto przenoszone są większe siły i czasami można się zdziwić...


Post został pochwalony 0 razy
Zobacz profil autora
Re: Pokonywanie serpentyn.
PostWysłany: Sob 22:25, 23 Sie 2014
rafput
Motocyklista

 
Dołączył: 22 Cze 2013
Posty: 323
Przeczytał: 118 tematów

Pomógł: 3 razy
Ostrzeżeń: 0/2
Skąd: Radomsko / łódzkie





geniusz napisał:

To że podjazdy pokonywało się redukując do pierwszego biegu i następnie wbijanie dwójki to pikuś ale najbardziej mnie zastanawia zjazd z góry bo pokonując przełęcze takie jak Passo Stelvio to rozłączałem całkowicie napęd czyli wciskałem sprzęgło do końca bo inaczej bym nie pokonał takich ostrych winkli.


Hmm nie wiem jak z pasażerem, ale w Alpach z bagażem nie było w zasadzie potrzeby redukować do pierwszego biegu. No może jakieś wyjątki i jadące z przeciwka pojazdy czasem to wymuszały. Inna sprawa, że pędząc w dół na serpentynach, pokonywać je na wciśniętym sprzęgle bym się nie odważył. Hamowanie silnikiem robi swoje, a na sprzęgle po stromej drodze motocykl sam mocno przyspiesza i zmniejsza się kontrola.
Ot moje subiektywne odczucia Smile


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez rafput dnia Sob 22:26, 23 Sie 2014, w całości zmieniany 1 raz
Zobacz profil autora
PostWysłany: Sob 22:35, 23 Sie 2014
geniusz
Motocyklista

 
Dołączył: 05 Wrz 2009
Posty: 281
Przeczytał: 42 tematy

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/2
Skąd: Poznań





Hamowanie silnikiem przed zakrętem jak najbardziej wykorzystywałem do końca ale sam zakręt już był na wciśniętym sprzęgle a bieg wkleszczonym w razie czego zawsze mogłem użyć silnika do wyciągnięcia gdyby zaczął się za bardzo pochylać, ale nie udawało mi się pokonywać zakrętów bez sprzęgła no ewentualnie na pół sprzęgle i co mnie zasmuciło to, że moje klocki tylne które kupiłem i bardzo chwaliłem za skuteczność a to są oryginalne nissin niestety przy pełnym załadowaniu sprzętu znów dały ciała i praktycznie tylnY hamulec nie istniał nawet jak testowo wciskałem tylnY sam to nie szło zablokować tylnego koła. Gdy się rozpakowałem i odstawiałem sprzęt do garażu i zrobiłem próbę tylnego hamulca na pusto to działa jak powinien.
Wniosek mam jeden zamiana 2 tłoczków W DR Big na jeden u Nas to był zły pomysł Suzuki.


Post został pochwalony 0 razy
Zobacz profil autora
PostWysłany: Nie 10:31, 24 Sie 2014
Staszek
Motonita

 
Dołączył: 22 Lis 2012
Posty: 938
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 7 razy
Ostrzeżeń: 0/2
Skąd: Trójmiasto





Bardzo ciasne serpentyny i motocykl obładowany bagażem i pasażerem - czemu nie jedynka. To kwestia prędkości z jaką pokonujemy tę serpentynę. Musi być ciąg a nie ma chyba nic gorszego niż silnik gasnący w pochyleniu na zakręcie...


Post został pochwalony 0 razy
Zobacz profil autora
PostWysłany: Nie 11:02, 24 Sie 2014
MaG
Administrator

 
Dołączył: 23 Maj 2008
Posty: 3584
Przeczytał: 87 tematów

Pomógł: 20 razy
Ostrzeżeń: 0/2
Skąd: Gocław, W-wa





Serpentyny w Aplach, Rumunii, Czarnogórze czy naszych Biesach zawsze na biegu - czasami 1 czasami 2, ale nie wiem co by mi miało dać wciśnięcie sprzęgła przy zjeździe? Próbuję zrozumieć technikę - czy wciskałeś sprzęgło, żeby moto w dół jechało szybciej czy wolniej czy jeszcze z innego powodu? W czym przeszkadzał Ci przy zjeżdżaniu z Passo di Stelvio wbity bieg? Na Passo byłem na Varadero, które ma dłuższe przełożenia i tam redukowałem do 1, na podobnych serpentynach na Vstromie wystarcza mi redukcja do 2.
Aha - powyższe zawsze było w 2 osoby, najczęściej z bagażami...


Post został pochwalony 0 razy
Zobacz profil autora
PostWysłany: Nie 11:16, 24 Sie 2014
SoH
Motocyklista

 
Dołączył: 20 Lip 2011
Posty: 356
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/2
Skąd: Warszawa/Lublin/Świdnik





geniusz napisał:
(...) ale sam zakręt już był na wciśniętym sprzęgle (...)

Shocked Shocked Shocked
To najgłupsza rzecz jaką możesz zrobić w zakręcie! Nie robimy tak.


Post został pochwalony 0 razy
Zobacz profil autora
PostWysłany: Nie 11:46, 24 Sie 2014
Marulin
Motonita

 
Dołączył: 23 Paź 2011
Posty: 636
Przeczytał: 82 tematy

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/2
Skąd: Lądek-Zdrój





pokonywanie zakrętu na wciśniętym sprzęgle to błąd. DL-em można jeździć po górach hamując praktycznie samym silnikiem.


Post został pochwalony 0 razy
Zobacz profil autora
PostWysłany: Nie 11:52, 24 Sie 2014
krzysiekjx1
Motocyklista

 
Dołączył: 11 Lis 2012
Posty: 398
Przeczytał: 25 tematów

Pomógł: 3 razy
Ostrzeżeń: 0/2
Skąd: dolnośląskie/BLC





Marulin napisał:
pokonywanie zakrętu na wciśniętym sprzęgle to błąd. DL-em można jeździć po górach hamując praktycznie samym silnikiem.


popieram i stosuje Very Happy wychodzę z założenia że hamulce są stworzone do sytuacji których nie mogliśmy przewidzieć a nie do wytracania prędkości


Post został pochwalony 0 razy
Zobacz profil autora
PostWysłany: Nie 12:49, 24 Sie 2014
geniusz
Motocyklista

 
Dołączył: 05 Wrz 2009
Posty: 281
Przeczytał: 42 tematy

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/2
Skąd: Poznań





Sprzęgło wciskałem po to aby silnik nie szarpał bo tak wolno pokonywałem zakręt. Silnik zaczynał się dławić szarpał i prawie by gasł, po to wciskałem sprzęgło, może nie mam tyle wprawy aby szybciej pokonywać zakręty i nie musieć tak wolno ich pokonywać. Szczerze mówiąc byłem winkle mnie z lekka przeraziły na szczęście gleby nie zaliczyliśmy więc nie było obciachu ale na prawdę ciężka praca była do wykonania Cool


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez geniusz dnia Nie 12:53, 24 Sie 2014, w całości zmieniany 2 razy
Zobacz profil autora
PostWysłany: Nie 12:54, 24 Sie 2014
SoH
Motocyklista

 
Dołączył: 20 Lip 2011
Posty: 356
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/2
Skąd: Warszawa/Lublin/Świdnik





geniusz napisał:
Sprzęgło wciskałem po to aby silnik nie szarpał bo tak wolno pokonywałem zakręt. Silnik zaczynał się dławić szarpał i prawie by gasł, po to wciskałem sprzęgło, może nie mam tyle wprawy aby szybciej pokonywać zakręty i nie musieć tak wolno ich pokonywać.

Chcesz powiedzieć że zakręt jest tak ostry że na pierwszym biegu masz za małe obroty? Promień tego winkla musiał być jak egzaminacyjnej ósemki Shocked


Post został pochwalony 0 razy
Zobacz profil autora
PostWysłany: Nie 14:30, 24 Sie 2014
rafput
Motocyklista

 
Dołączył: 22 Cze 2013
Posty: 323
Przeczytał: 118 tematów

Pomógł: 3 razy
Ostrzeżeń: 0/2
Skąd: Radomsko / łódzkie





Może kolega po prostu za wąsko się zabierał do zakrętu?


Post został pochwalony 0 razy
Zobacz profil autora
PostWysłany: Nie 15:37, 24 Sie 2014
tamis
A1

 
Dołączył: 30 Paź 2011
Posty: 25
Przeczytał: 15 tematów

Ostrzeżeń: 0/2
Skąd: Szewna





Geniusz, zainwestuj w jakieś doszkalanie techniki jazdy, np. u Tomka Kulika (Kulikowisko). To w moim przypadku, były jedne z lepiej wydanych pieniędzy na moto. Sadzę, że niejeden na tym forum się już o tym przekonał.
Pozdrawiam


Post został pochwalony 0 razy
Zobacz profil autora
PostWysłany: Nie 15:54, 24 Sie 2014
instruktor
Motonita

 
Dołączył: 18 Sie 2013
Posty: 681
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 2 razy
Ostrzeżeń: 0/2
Skąd: Łask





rafput napisał:
Może kolega po prostu za wąsko się zabierał do zakrętu?

... również mam takie wrażenie...


Post został pochwalony 0 razy
Zobacz profil autora
PostWysłany: Nie 16:24, 24 Sie 2014
Inspektor
Maniak motocyklowy

 
Dołączył: 23 Paź 2012
Posty: 1264
Przeczytał: 83 tematy

Pomógł: 11 razy
Ostrzeżeń: 0/2
Skąd: okolice Krakowa





instruktor napisał:
rafput napisał:
Może kolega po prostu za wąsko się zabierał do zakrętu?

... również mam takie wrażenie...


No własnie... instruktor wytłumacz koledze jak to się powinno jeździć Very Happy


Post został pochwalony 0 razy
Zobacz profil autora
PostWysłany: Nie 21:10, 24 Sie 2014
geniusz
Motocyklista

 
Dołączył: 05 Wrz 2009
Posty: 281
Przeczytał: 42 tematy

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/2
Skąd: Poznań





Winkle były mega ciasne bo aby przez nie przejechać trzeba było wyjechać na drugi pas aby go pokonać.
https://www.youtube.com/watch?v=3v-9ijKDJ_0
Ten film dobrze oddaje z czym się musiałem zmierzyć. Najgorsze było to jeszcze, że jadać pod górę nie mogłem zobaczyć czy coś jedzie z góry bo kask ma dość spore ograniczenie w polu widzenia a nie będziesz się pakować pod samochód.
W Polsce lub u naszych południowych sąsiadów nie spotkałem się z tak ostrymi winklami.


Post został pochwalony 0 razy
Zobacz profil autora
PostWysłany: Nie 21:17, 24 Sie 2014
Jaca
Motonita

 
Dołączył: 03 Cze 2008
Posty: 806
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/2
Skąd: Bytom





U mnie wygląda to tak, że bardzo ciasne winkle (agrafki 180 st.) lewe robią zwykle na 2 biegu. Prawe winkle zrzucam do 1-nki.


Post został pochwalony 0 razy
Zobacz profil autora
PostWysłany: Nie 21:28, 24 Sie 2014
SoH
Motocyklista

 
Dołączył: 20 Lip 2011
Posty: 356
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/2
Skąd: Warszawa/Lublin/Świdnik





geniusz napisał:
Winkle były mega ciasne bo aby przez nie przejechać trzeba było wyjechać na drugi pas aby go pokonać.
https://www.youtube.com/watch?v=3v-9ijKDJ_0
(...)

Nie ma najmniejszego powodu, żeby na tych winklach wciskać sprzęgło. To tylko przybliża Cię do gleby.


Post został pochwalony 0 razy
Zobacz profil autora
PostWysłany: Nie 21:29, 24 Sie 2014
Marulin
Motonita

 
Dołączył: 23 Paź 2011
Posty: 636
Przeczytał: 82 tematy

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/2
Skąd: Lądek-Zdrój





chyba 360st.?


Post został pochwalony 0 razy
Zobacz profil autora
PostWysłany: Nie 22:07, 24 Sie 2014
mast
Motonita

 
Dołączył: 22 Sie 2012
Posty: 577
Przeczytał: 49 tematów

Pomógł: 13 razy
Ostrzeżeń: 0/2
Skąd: WIELKA POLSKA :-) - Wolsztyn





Jaca napisał:
U mnie wygląda to tak, że bardzo ciasne winkle (agrafki 180 st.) lewe robią zwykle na 2 biegu. Prawe winkle zrzucam do 1-nki.


Ja podobnie, no chyba, że na Passo Gavia, tam raczej jedynka lewy i prawy w tych bardziej extremalnych.


Post został pochwalony 0 razy
Zobacz profil autora
PostWysłany: Nie 22:19, 24 Sie 2014
Jason
A1

 
Dołączył: 16 Lip 2011
Posty: 48
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/2
Skąd: Olsztyn





360 to jakby zrobił kółko pojechał dalej w tym samym kierunku Laughing
Ja na Stelvio podjeżdżałem na 2 biegu ale często na półsprzęgle - dużo aut, motocykli i innych kolarzy - przy mniejszych prędkościach szarpało moturem.


Post został pochwalony 0 razy
Zobacz profil autora
PostWysłany: Nie 22:26, 24 Sie 2014
jotes
Maniak motocyklowy

 
Dołączył: 25 Kwi 2010
Posty: 1823
Przeczytał: 156 tematów

Pomógł: 27 razy
Ostrzeżeń: 0/2
Skąd: Düsseldorf / Gdynia





hm..przyznam sie ze nie wiem jak pokonuje winke Embarassed ..

faktem jest ze niektore na stelvio sa jak egzaminacyjne osemki i jezeli jest duzy ruch i mijanki z autami to wyzej jednyki nie pojedziesz.

ale zawsze na biegu. z ciagiem a jak za szybko to dla stabilizacji mozna sprobowac pomoc sobie tylnym hamulcem...
no i wylookac sobie linie.

oj..chyba doszedlem jak je pokonuje Wink

edit:
Jason
kolega pisal o ZJEZDZIE
ale jezeli na dwojce i polsprzegle a i szarpalo to dlaczego nie na jedynce ???? tu wlasnie jest ryzyo ze silnik sie zdlawi i paciak gotowy.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez jotes dnia Nie 22:33, 24 Sie 2014, w całości zmieniany 2 razy
Zobacz profil autora
PostWysłany: Nie 22:37, 24 Sie 2014
patryk
Motocyklista

 
Dołączył: 07 Lip 2014
Posty: 314
Przeczytał: 9 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/2
Skąd: Głogów





ja rozumiem, że kolega geniusz pisze o sytuacji, w której wjeżdżał w zakręt z wciśniętym do końca sprzęgłem i hamując, bo na ciągu na II biegu wyjechałby za szeroko (w skały lub w przepaść). Jeśli tak, to problemem może być obawa przed większym złożeniem w zakręt i zaufanie do opon. Ja też musiałem się tego nauczyć i pomogło właśnie używanie sprzęgła w zakręcie. Do teraz mam sytuacje, w których na 2 wciskam je do końca, żeby złapać odpowiedni balans między pochyleniem motocykla, a jego prędkością, tak, żeby nie przewrócić maszyny mając zbyt małą prędkość. Jedynki chyba prawie nigdy nie wrzucam i pomagam sobie tylnym hamulcem.
To faktycznie kwestia praktyki i nie da się przecenić dobrego kursu doszkalającego


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez patryk dnia Nie 22:42, 24 Sie 2014, w całości zmieniany 1 raz
Zobacz profil autora
PostWysłany: Nie 22:44, 24 Sie 2014
geniusz
Motocyklista

 
Dołączył: 05 Wrz 2009
Posty: 281
Przeczytał: 42 tematy

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/2
Skąd: Poznań





Tak Patryk o to mi chodziło tylko szukałem potwierdzenia w tym co robiłem ewentualnie można by się pokusić o jazdę na pół sprzęgle, ale to tak jak mieć prawie rozłączony napęd dobrze, że hamulce mamy dobre i się nie zagotowały od tego slalomu kilku kilometrowego.


Post został pochwalony 0 razy
Zobacz profil autora
PostWysłany: Pon 10:21, 25 Sie 2014
MaG
Administrator

 
Dołączył: 23 Maj 2008
Posty: 3584
Przeczytał: 87 tematów

Pomógł: 20 razy
Ostrzeżeń: 0/2
Skąd: Gocław, W-wa





Praca sprzęgłem w czasie wolnej jazdy (np. w korku), a zjeżdżanie w dół na całkiem rozłączonym napędzie to dla mnie dwie całkiem różne sprawy. Uważam, że warto geniusz się doszkolić, bo prowokujesz niebezpieczne sytuacje stosując taką technikę. Ani na Stelvio ani na Gavi nie ma zakrętów tak ciasnych, że nie da się ich pokonać na jedynce i bez wyjeżdżania na przeciwległy pas, choć oczywiście wymaga to mocniejszego złożenia motocykla - no ale PO TO przecież się na te serpentyny jeździ, żeby go składaćSmileSmileSmile


Post został pochwalony 0 razy
Zobacz profil autora
PostWysłany: Pon 10:43, 25 Sie 2014
express
Administrator

 
Dołączył: 25 Sie 2010
Posty: 2173
Przeczytał: 79 tematów

Pomógł: 19 razy
Ostrzeżeń: 0/2
Skąd: Kraków, VIII





Zawsze na zapiętym biegu z napędem na kole, nigdy na rozłączonym.
W razie potrzeby jedynka na ciasnych zakrętach (szczególnie na prawych).

W ogóle trzymam łapy daleko od sprzęgła (potrzebne właściwie tylko do wrzucenia jedynki i ruszenia).


Post został pochwalony 0 razy
Zobacz profil autora
Re: Pokonywanie serpentyn.
PostWysłany: Pon 11:49, 25 Sie 2014
mirecki
A

 
Dołączył: 09 Cze 2014
Posty: 122
Przeczytał: 31 tematów

Ostrzeżeń: 0/2
Skąd: Poznań/Zamość





Geniusz: Czy ktoś ma inną koncepcję na pokonywanie takich zakrętów?

Jazdy bez zapiętego biegu bym nie ryzykował. Koledzy dobrze radzą, szkolenie raz w roku powinno się zaliczyć.
Mnie instruktor męczył jazdą w ósemce ze zwiększonymi obrotami i tylnym hamulcem dostosowywanie prędkości. Rzeczywiście fajnie się śmiga, ale robiłem to XJ6, DL-em próbuję prawie mieszczę się 8, ale ciągle się boję że zgaśnie, gleba i lakiernik ma robotę. Ponoć to ćwiczenie ma właśnie takie zastosowanie - ciasne łuki. Jak puścisz hamulec to motor szybciej przyspiesza niż jakbyś próbował dodać gazu więc masz krótszy czas na reakcję i chyba trochę jest to precyzyjniejsze. Może ktoś kto więcej jeździ wypowie się na ten temat.


Post został pochwalony 0 razy
Zobacz profil autora
PostWysłany: Pon 12:22, 25 Sie 2014
Andri_hl
A2

 
Dołączył: 18 Maj 2014
Posty: 64
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/2
Skąd: Kraków





Kiedy przesiadłem się na DL-a wybrałem się na szkolenie. Dobrze wydane pieniądze. Oprócz wielu innych porad/uwag poprawiłem też ciasne zakręty. Na start zostałem poproszony o zrobienie DL-em egzaminacyjnej ósemki. Oczywiście bez szans. Na 5 prób wszystkie poza polem. Po czterech godzinach na dziesięć przejazdów sześć razy zmieściłem się w ósemce! Pół-sprzęgło, tylny hamulec, przenoszenie ciężaru ciała - dobry instruktor wyłapie to wszystko i podpowie.


Post został pochwalony 0 razy
Zobacz profil autora
PostWysłany: Pon 12:27, 25 Sie 2014
Szuja
DeTox nie pomoże

 
Dołączył: 18 Lis 2008
Posty: 3137
Przeczytał: 129 tematów

Pomógł: 38 razy
Ostrzeżeń: 0/2
Skąd: miejscowosc obok ktorej lezy Warszawa





instruktorzy ucza tak - do zjazdu ustawiasz takie samo przelozenie jak do wjazdu - dotyczy to zarowno moto jak i puszek.

Rozlaczenie napedu przy pokonywaniu zakretow to proszenie sie o klopoty - w kazdej chwili, gdy bedziesz potrzebowal podniesc moto ze zlozenia do pionu - bedziesz musial puscic klamke sprzegla - a to wiadomo moze wiazac sie z szarpnieciem i niekontrolowanym zachowaniem moto - lacznie z reakcja kierownika na szarpniecie czyli ruch manetki. To wszystko moze skladac sie na wieksze prawdopodobienstwo gleby.

Polsprzeglo na winklach to samo - nie korzystamy z tej techniki jazdy w zlozeniu - jeden z wyjatkow to gdy pokonujemy zakret "kwadratowo", czyli moto w pionie, a nie w zlozeniu.

Ja tam swoich kursantow uczulalem na to, ze zanim wejdzie sie w zakret nalezy dostosowac predkosc do winkla, ktory zamierzamy za chwile pokonac - czyli zmiana biegow przed, wytracenie predkosci przed - a sam zakret juz bez uzycia sprzegla.

Oczywiscie zdazaja sie sytuacje - przeszkoda/korek na winklu, bledne zalozenie co do winkla (przy braku widocznosci calego toru jazdy z uwagi na przeszkody), wtedy albo probujemy spowalniac tylnym (!) heblem, albo odkrecamy manetke jednoczesnie kladac bardziej moto i w ten sposob pokonujemy ciasniejszy (niz mial byc z zalozenia) zakret.

pzdr, Szu


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Szuja dnia Pon 12:28, 25 Sie 2014, w całości zmieniany 1 raz
Zobacz profil autora
PostWysłany: Pon 12:46, 25 Sie 2014
Staszek
Motonita

 
Dołączył: 22 Lis 2012
Posty: 938
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 7 razy
Ostrzeżeń: 0/2
Skąd: Trójmiasto





Dlaczego tylko tylnym?
Rozwinę: o ile w ciasnej serpentynie rozumiem, że trzeba mieć prawą dłoń na manetce gazu bo ważniejsze jest zachować ciag niż skutecznie wyhamowywać, o tyle w normalnym winklu nie rozumiem, dlaczego nie miałbym hamować obydwoma hamulcami?


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Staszek dnia Pon 12:52, 25 Sie 2014, w całości zmieniany 1 raz
Zobacz profil autora
PostWysłany: Pon 13:02, 25 Sie 2014
Szuja
DeTox nie pomoże

 
Dołączył: 18 Lis 2008
Posty: 3137
Przeczytał: 129 tematów

Pomógł: 38 razy
Ostrzeżeń: 0/2
Skąd: miejscowosc obok ktorej lezy Warszawa





1) przedni hebel + zlozenie (jesli przednie kolo jest w linii moto) - mniejsza powierzchnia styku z podlozem (ciensza opona, mniejszy nacisk na przednie niz na tylne kolo) - maly uslizg przedniego kola i lezysz - mala szansa na wybronienie sie z gleby.

2) przedni hebel + zlozenie (jesli przedenie kolo nie jest w linii moto, czyli skrecone kolo) - prawie pewna gleba - jesli ktos nie wierzy proponuje w trakcie pokonywania osemki przyhamowac przednim... (na swoja odpowiedzialnosc oczywiscie Smile )

3) tylny hebel (spowalnianie/dohamowywanie) - wieksza powierzchnia styku z podlozem, szansa na wybronienie sie z gleby po uslizgu tylne kola jest duzo wieksza - moto ladnie podnosi sie (ale przy nagle zablokowanym tylnym kole w trakcie zlozenia sie moto moze ustawic sie w pozycji bocznej do kierunku jazdy i wystrzelic kierownika w powietrze i samo za nim pokoziolkowac)


Dlatego tez skladac sie na winklach na maxa to mozna jedynie na torze, w kazdym innym przypadku moze nas zaskoczyc cos na zakrecie i w zaleznosci od umiejetnosci, predkosci, albo sie jakos wybronimy albo lezymy (piach, plama oleju, brak widocznosci na caly zakret, itp)

editet (po edycie Staszka):

Technika prawidlowego hamowania polega na przyhamowaniu przy uzyciu hamulca tylnego i lekkim dohamowaniu przednim. Wraz z pokonywaniem kolejnych metrow stosunek nacisku zmienia sie na korzysc hamulca przedniego az do zatrzymania. Tyle teorii, bo w ciasnym zakrecie nie ma czasu na zastanawianie sie, jest tylko odruch.

A w miejscach typu winkiel warto miec odruch dohamowywania (a nie blokowania) tylnym, ew. dohamowania z umiejetnym ominieciem przeszkody.

To wszystko dotyczy sytuacji awaryjnych tak jak wymienialem juz (zla ocena winka, przeszkoda na drodze)

Staszek, w normalnym winklu nie ma potrzeby korzystania z hamulcow, predkosc dostosowujesz przed winklem i przyspieszasz na wyjsciu z winka (zeby wyprostowac moto)


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Szuja dnia Pon 13:09, 25 Sie 2014, w całości zmieniany 2 razy
Zobacz profil autora
PostWysłany: Pon 13:32, 25 Sie 2014
Staszek
Motonita

 
Dołączył: 22 Lis 2012
Posty: 938
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 7 razy
Ostrzeżeń: 0/2
Skąd: Trójmiasto





Muszę powiedzieć/napisać że trudno mi odnieść się teoretycznie do mojej jazdy, jakoś wszystko robię odruchowo. Ale wiem że i w zakręcie używam jednak obydwu hamulców i mam wrażenie, że wpływa to stabilizująco na motocykl. W zakręcie przedni powoduje co prawda podniesienie (naprostowanie sie motocykla), ale tylny przy za mocnym użyciu może zablokować koło i spowodować uślizg chyba łatwiej niż przedni. Piszesz Szuja o mniejszej powierzchni styku, ale wg mnie liczy się też nacisk na tę powierzchnię, chyba przy przednim kole jest on sporo większy (aha - efekt podniesienia moto mniej odczuwam przy tylnym).
Nie chciałbym wdać sie w polemikę z instruktorami jazdy (doceniam wiedzę) ale pozostanę przy zdaniu, że w miarę umiejętne użycie obydwu hamulców nawet w zakręcie ma sens.
Co do ciasnych serpentyn, dużo ważniejsze jest dla mnie odpowienie dodanie gazu na wyjściu niż zahamowanie przed. No i jeszcze jedno: wiem że bezpieczniej jest wyhamować przed zakrętem niż w zakręcie, ale bardzo często hamuję dopiero wchodząc w zakręt, bo wtedy lepiej oceniam ile jeszcze mogę się złożyć i na ile muszę wyhamować lub, jak napisałeś, czy mogę przyspieszyć (wynika to z tego, że dopiero w zakręcie widzę dalszą część drogi i mogę ją ocenić). Zwalniam przed zakrętem tylko wtedy, gdy z daleka widać, że coś z nawierzchnią jest nie tak.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Staszek dnia Pon 13:33, 25 Sie 2014, w całości zmieniany 1 raz
Zobacz profil autora
PostWysłany: Pon 13:39, 25 Sie 2014
jotes
Maniak motocyklowy

 
Dołączył: 25 Kwi 2010
Posty: 1823
Przeczytał: 156 tematów

Pomógł: 27 razy
Ostrzeżeń: 0/2
Skąd: Düsseldorf / Gdynia





male prawie OT Wink
jedynym momentem kiedy sobie potrafie wyobrazic rozlaczenie napedu to na szybkim zakrecie , gdy zaczyna wynosic za daleko ( czy to inny pas z autobusem czy tez pobocze)

odhamowanie prostuje moto czyli bum tylko z mniejsza predkoscia.
odkrecic gaz i bardziej sie zlozyc juz glowa nie pozwala
rozlaczony naped - da nam od razu pare km mniej i moze pozwoli zachowac ciasniejsza linie.


Post został pochwalony 0 razy
Zobacz profil autora
PostWysłany: Pon 13:58, 25 Sie 2014
Staszek
Motonita

 
Dołączył: 22 Lis 2012
Posty: 938
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 7 razy
Ostrzeżeń: 0/2
Skąd: Trójmiasto





Chyba wolę sztywniejsze i bardziej naprostowane moto przez hamowanie od odpuszczenia gazu i rozbujania (na zawieszeniach). Jedyne sytuacje kiewdy wyniosło mnie na przeciwny pas (na szczęście nic nie jechało) miałem wtedy, gdy w złożeniu z pasażerem zahaczyłem czymś tam o asfalt, pasażer ze strachu "majtnął się", mnie wybiło z rytmu, odpusciłem gaz i motocykl na zawieszeniu zaczął się bujać. Nie potrafiłem wtedy załapać właściwego toru jazdy i wyniosło...

A po dohamowaniu i ewentualnym wyprostowaniu można się ponownie złożyć po odpuszczeniu hamulców iwg mnie moto jest bardziej stabilne i przewidywalne niż po odpuszczeniu gazu (chyba że tylko mi wówczas motocykl się rozpręża na zawieszeniu i "gubi" tor jazdy).


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Staszek dnia Pon 14:02, 25 Sie 2014, w całości zmieniany 2 razy
Zobacz profil autora
PostWysłany: Pon 14:07, 25 Sie 2014
express
Administrator

 
Dołączył: 25 Sie 2010
Posty: 2173
Przeczytał: 79 tematów

Pomógł: 19 razy
Ostrzeżeń: 0/2
Skąd: Kraków, VIII





jotes napisał:
male prawie OT Wink
jedynym momentem kiedy sobie potrafie wyobrazic rozlaczenie napedu to na szybkim zakrecie , gdy zaczyna wynosic za daleko ( czy to inny pas z autobusem czy tez pobocze)

odhamowanie prostuje moto czyli bum tylko z mniejsza predkoscia.
odkrecic gaz i bardziej sie zlozyc juz glowa nie pozwala
rozlaczony naped - da nam od razu pare km mniej i moze pozwoli zachowac ciasniejsza linie.


Odłączony napęd to wolniejsza utrata prędkości niż zamkniecie manetki.
Hamowanie też tylko z dołączonym napędem (silnik bardzo pomaga hamować).
Na szybkim zakręcie kiedy Cię wynosi jeśli odłączysz napęd wylecisz jeszcze bardziej.
Hamowanie też spowoduje prostowanie moto - wylecisz jeszcze bardziej. Hamowanie usztywni zawieszenie - wylecisz jeszcze bardziej.
Jedyna opcja: przeciwskręt i składanie moto.


Post został pochwalony 0 razy
Zobacz profil autora
PostWysłany: Pon 14:09, 25 Sie 2014
jotes
Maniak motocyklowy

 
Dołączył: 25 Kwi 2010
Posty: 1823
Przeczytał: 156 tematów

Pomógł: 27 razy
Ostrzeżeń: 0/2
Skąd: Düsseldorf / Gdynia





Staszek, nie pisalem o odpuszczaniu gazu tylko o odlaczeniu napedu. ( sprzeglem )
odpusczenie gazu jest rowne z hamowaniem ( tylnym kolem ) i prostowaniem moto a co za tym idzie jeszcze wiekszym luku.
Natomiast wciskajac sprzeglo zwalniasz bez prostowania.

Edit : expres. sprawdz prosze. sam sie zdziwilem. da sie pojechac po wybranej lini Smile


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez jotes dnia Pon 14:12, 25 Sie 2014, w całości zmieniany 1 raz
Zobacz profil autora
PostWysłany: Pon 14:12, 25 Sie 2014
Szuja
DeTox nie pomoże

 
Dołączył: 18 Lis 2008
Posty: 3137
Przeczytał: 129 tematów

Pomógł: 38 razy
Ostrzeżeń: 0/2
Skąd: miejscowosc obok ktorej lezy Warszawa





Staszek, trzeba dyskutowac, kazdy z kazdym, bez wzgledu na wykonywany zawod, doswiadczenia itd, od tego chyba tu jestesmy na forum Smile.

Opisalem sytuacje hamowania w zlozeniu, ktorego w zasadzie powinno sie unikac, ale jesli juz musi byc to biorac pod Twoja sluszna uwage odnosnie nacisku (chociaz powierzchnia styku tez jest wazna - bo wszystko to sie sklada na sile tarcia i przyczepnosc) to stoje na stanowisku, ze latwiej wybronic sie od lekkiego poslizgu tylnego kola niz przedniego...

Idealnie wygladajace hamowanie awaryjne na winklu (o ile to mozliwe ze wzgledu na miejsce na manewr) wyprostowanie mota, odlaczenie napedu i max przedni hebel na granicy uslizgu az do 0 km/h


Polecam artykul w temacie pokonywania winkli, wraz z opisami pod obrazkami:

http://www.motocykl-online.pl/technika/SZKOLA-JAZDY-Czesc-1-Zakrety,2995,1


Post został pochwalony 0 razy
Zobacz profil autora
PostWysłany: Pon 14:16, 25 Sie 2014
Staszek
Motonita

 
Dołączył: 22 Lis 2012
Posty: 938
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 7 razy
Ostrzeżeń: 0/2
Skąd: Trójmiasto





To już tylko dopiszę, że chyba piszemy tu o przynajmniej dwóch różnych sytuacjach:
- dohamowywaniu, gdzie wszystko odbywa się płynnie i pewnie każda technika się sprawdzi bez poważniejszych konsekwencji i zaburzenia toru jazdy
- awaryjnym hamowaniu w zakręcie bo się "przestrzeliło", wówczas "ratuj się kto może i jak potrafi". Tę drugą sytuację pojmuję jako taką, kiedy jestem już maksymalnie złożony i żaden przeciwskręt ani mocniejsze pochylenie/złożenie nie wchodzi już w rachubę. Wówczas mi jednak najbardziej sprawdza się mocne hamowanie z wyprostowaniem moto (ale i liczącym się wytraceniem prędkości) i ponowne złożenie po owym hamowaniu.

Co oczywiście wymaga spełnienia przynajmniej jednego warunku: wchodząc w zakręt (oczywiście nie każdy, mówimy o takich których nie jestesmy w stanie dobrze ocenić) trzeba zostawic sobie miejsce na pasie na ewentualny margines poprawek - czyli w miarę możliwości w zależności od kierunku zakrętu zaczynać blisko osi jezdni lub pobocza.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Staszek dnia Pon 14:20, 25 Sie 2014, w całości zmieniany 1 raz
Zobacz profil autora
PostWysłany: Pon 15:33, 25 Sie 2014
Szuja
DeTox nie pomoże

 
Dołączył: 18 Lis 2008
Posty: 3137
Przeczytał: 129 tematów

Pomógł: 38 razy
Ostrzeżeń: 0/2
Skąd: miejscowosc obok ktorej lezy Warszawa





dokladnie, odnioslem sie do paru sytuacji mogacych nas spotkac na winklu - jesli mamy wyczute moto i 'zapas' przyczepnosci, a do tego dobry oglad na winkiel to mozna dohamowywac tylko przodem, dwoma heblami lub tylko tylem bez konsekwencji gleby.

Pozostaje jednak kwestia - czy nie warto nawet w sytuacjach 'bezpiecznych' postepowac tak, zeby wyrabiac sobie nawyk, pamiec miesniowa na czas, gdy bedziemy sie 'ratowac'


Post został pochwalony 0 razy
Zobacz profil autora
PostWysłany: Pon 15:42, 25 Sie 2014
dawidek
A1

 
Dołączył: 26 Maj 2014
Posty: 48
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/2





patryk napisał:
ja rozumiem, że kolega geniusz pisze o sytuacji, w której wjeżdżał w zakręt z wciśniętym do końca sprzęgłem i hamując, bo na ciągu na II biegu wyjechałby za szeroko (w skały lub w przepaść). Jeśli tak, to problemem może być obawa przed większym złożeniem w zakręt i zaufanie do opon. Ja też musiałem się tego nauczyć i pomogło właśnie używanie sprzęgła w zakręcie. Do teraz mam sytuacje, w których na 2 wciskam je do końca, żeby złapać odpowiedni balans między pochyleniem motocykla, a jego prędkością, tak, żeby nie przewrócić maszyny mając zbyt małą prędkość. Jedynki chyba prawie nigdy nie wrzucam i pomagam sobie tylnym hamulcem.
To faktycznie kwestia praktyki i nie da się przecenić dobrego kursu doszkalającego

Gratuluję szczęścia wszystkim wciskającym sprzęgło i używającym hamulca na zakrętach Smile
Sprzęgła używa się tylko do zmiany biegów (i to nie każdy i nie zawsze Smile ), czasem półsprzęgła do manewrowania na parkingu.
Generalnie, przyhamowanie i ew. redukcja musi się odbyć przed złożeniem się w zakręt. Obroty i odpowiedni bieg trzeba przemyśleć przed manewrem, im wolniej, tym bezpieczniej Wink Przed złożeniem trzeba puścić hamulce, a w złożeniu operuje się tylko i wyłącznie rollgazem, po to, żeby utrzymać obroty/prędkość i przyspieszyć przy wyjściu. Oczywiście wejście w zakręt jak najbliżej zewnętrznej, wyjście jak najbliżej wewnętrznej jego strony.
Na "za szeroki" zakręt jedynym rozwiązaniem jest głębsze pochylenie (tu niezmiernie przydatny jest przeciwskręt, bo, przy niewielkiej praktyce w głowie zostaje odruch pchania kierownicy), nawet jeśli ma się wrażenie, że zaraz nastąpi szlif (który na pewno nie nastąpi, pod warunkiem nie naciskania hamulca, czy sprzęgła).
Zakręt w dół, czy zakręt do góry, ta sama zasada.
To tyle mego doświadczenia i teorii.
W praktyce, w zeszły weekend, jak robiłem traskę dookoła Tatr, uświadomiłem sobie ile jeszcze ćwiczeń przede mną Smile Chwilę jechałem za FS 650 i zobaczyłem, co to znaczy dobrze pokonywać zakręty i dobrze się do nich składać. Koleś jechał w pełnym załadunku, okufrowany i z plecaczkiem. Zachciało mi się go gonić (jechałem sam, tylko z tankbagiem) i po paru zakrętach zrezygnowałem, bo mi się ręce zaczęły trząść i miałem pełno w portkach Smile

Kulika polecam, choć tyran i "drzymorda", to jednak fachowiec pierwsza klasa.


Post został pochwalony 0 razy
Zobacz profil autora
PostWysłany: Pon 20:31, 25 Sie 2014
prostyelektryk
Motonita

 
Dołączył: 26 Mar 2012
Posty: 510
Przeczytał: 62 tematy

Pomógł: 7 razy
Ostrzeżeń: 0/2
Skąd: Śląsk





Najlepszą odpowiedzią na rozłączanie napędu sprzęgłem w zakręcie, jest polecenie skorzystania z którejś szkoły jazdy motocyklem.
Jeśli poszukać, to na forum pojawiają się konkretne nazwy.

Co do hamowania w zakręcie to oczywiście nie powinno się z powodu deficytu przyczepności, jednak da się, a czasami nawet trzeba. Np. zjeżdżając w dół po stromej agrafce 180 stopni.
Nie jest tak, że dotknięcie przedniego hamulca oznacza od razu glebę.
W sumie hamowanie obydwoma hamulcami to dobry nawyk.

Jeśli wynosi za daleko to raczej bym się bardziej próbował złożyć. Przeciwskrętem i/lub przenosząc swój odwłok do środku zakrętu.

Żadne dyskusje tu nie zastąpią nauki w "realu".

Dodatkowo wysprzęglając nie hamujemy silnikiem, co znacznie dokłada roboty i tak mocno termicznie obciążonemu tylnemu hamulcowi. Spróbujcie dotknąć tylnego zacisku po dynamicznie pokonanych serpentynach.

Nie pokazuj tego wątku żonie Smile


Post został pochwalony 0 razy
Zobacz profil autora
PostWysłany: Pon 20:36, 25 Sie 2014
jotes
Maniak motocyklowy

 
Dołączył: 25 Kwi 2010
Posty: 1823
Przeczytał: 156 tematów

Pomógł: 27 razy
Ostrzeżeń: 0/2
Skąd: Düsseldorf / Gdynia





mam wrazenie ze kazdy tu mowi o innym zakrecie i innej predkosci Smile


Post został pochwalony 0 razy
Zobacz profil autora
PostWysłany: Pon 21:15, 25 Sie 2014
patryk
Motocyklista

 
Dołączył: 07 Lip 2014
Posty: 314
Przeczytał: 9 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/2
Skąd: Głogów





jotes napisał:
mam wrazenie ze kazdy tu mowi o innym zakrecie i innej predkosci Smile

Mam takie samo wrażenie. Wydaje mi się, że założycielowi wątku chodzi o bardzo ciasne łuki (180 st.) pokonywane z prędkością 10-20 km/h. Przy wychodzeniu z takiego zakrętu na II biegu i braku wciśniętego lekko sprzęgła moto zacznie szarpać z powodu zbyt niskich obrotów i można zapomnieć o dynamicznym wyjściu. Natomiast próba wrzucenia jedynki przed zakrętem, żeby wejść w zakręt z biegiem odpowiednim dla płynnego wyjścia, może spowodować uślizg tylnego koła.
Pytanie co jest lepsze. Z mojego nadal zbyt małego doświadczenia wynika, że najpłynniej pokonuję takie zakręty na II biegu i lekko wciskając manetkę sprzęgła, jeśli czuję, że moto zaczęłoby szarpać. Zdecydowanie używam hamulca tylnego, bo daje mi większą kontrolę przedniego koła w ciasnym łuku.
Zaznaczam, że mam bardzo krótkie doświadczenie - kilkanaście tys. km. Z tego cześć w górach (Durmitor, Lovcen, Karkonosze).
Staram się uczyć intuicyjnie, ale korzystam też z porad bardziej doświadczonych i wypróbowuję je w praktyce.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez patryk dnia Wto 8:28, 26 Sie 2014, w całości zmieniany 1 raz
Zobacz profil autora
PostWysłany: Czw 10:19, 28 Sie 2014
mirecki
A

 
Dołączył: 09 Cze 2014
Posty: 122
Przeczytał: 31 tematów

Ostrzeżeń: 0/2
Skąd: Poznań/Zamość





Geniusz:
Sprzęgło wciskałem po to aby silnik nie szarpał bo tak wolno pokonywałem zakręt. Silnik zaczynał się dławić szarpał i prawie by gasł, po to wciskałem sprzęgło, może nie mam tyle wprawy aby szybciej pokonywać zakręty i nie musieć tak wolno ich pokonywać.

Spokoju mi nie daje temat Smile więc wczoraj pojechałem na parking sprawdzić co i jak. Co prawda nie ma serpentyn, płasko, jazda solo, ale mam takie spostrzeżenia:
1. Obroty jałowe na luzie 1250-1300, jazda na 1 bez gazu, obr. 1000 i rzeczywiście nie czuć komfortu, jest wrażenie że zaraz nie zgaśnie.
2. Pomimo pkt. 1, pokonywanie egzaminacyjnej "8" na 1 bez gazu można zrobić.
3. Zawracanie 180st tak aby wyrobić się w 2 miejsca parkingowe, w lewo daję radę w prawo potrzebuję jeszcze 0,5 miejsca. Pewnie to kwestia ćwiczeń.
4. Bardzo dużo daje odpowiednie patrzenie, bez tego efekt naszych ćwiczeń będzie marny i tylko się zniechęcimy.

Przy tak małych prędkościach przeciwskręt nie wchodzi w grę, tylko balans ciałem i technika rowerowa.
Zastanawia mnie, że przy zjeżdżaniu gdy silnik dodatkowo jest napędzany energią z zewnątrz sprawiał wrażenie że zgaśnie.
Ćwiczyć, ćwiczyć... nie chodzi o to żeby szybko pokonywać zakręty, ale bezpiecznie, pewnie, bez spinania, no i fajnie to wygląda jak ktoś pokonuje je "ładnie". Ponoć po jakimś czasie prędkość w zakrętach wzrasta Smile


Post został pochwalony 0 razy
Zobacz profil autora
PostWysłany: Czw 17:15, 28 Sie 2014
MaG
Administrator

 
Dołączył: 23 Maj 2008
Posty: 3584
Przeczytał: 87 tematów

Pomógł: 20 razy
Ostrzeżeń: 0/2
Skąd: Gocław, W-wa





Naprawdę serpentyny na alpejskich przełęczach nigdy nie są tak ciasne jak egzaminacyjna 8-ka więc pokonujemy je z nieco większą prędkością, silnik nie dławi się i nie zgaśnie.


Post został pochwalony 0 razy
Zobacz profil autora
PostWysłany: Czw 20:24, 28 Sie 2014
jotes
Maniak motocyklowy

 
Dołączył: 25 Kwi 2010
Posty: 1823
Przeczytał: 156 tematów

Pomógł: 27 razy
Ostrzeżeń: 0/2
Skąd: Düsseldorf / Gdynia





jak z przciwka nic nie jedzie Wink

Wink


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez jotes dnia Czw 20:26, 28 Sie 2014, w całości zmieniany 1 raz
Zobacz profil autora
PostWysłany: Czw 21:45, 28 Sie 2014
HERMAN
Motonita

 
Dołączył: 03 Lip 2011
Posty: 544
Przeczytał: 57 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/2
Skąd: Kraków





Parę podobnych zakrętów jak na tej focie robiłem w Chorwacji zjeżdżając z góry św.Jerzego Mondeo tdci i jak dziś pamiętam,że bez wciśniętego sprzęgła nie było mowy o przejechaniu.Albo zapierdzielał na jedynce albo by zgasł przy bardzo mocnym hamowaniu.Tak,że rozumiem kolegę.Wszystko zależy od prędkości i jedynka też ma swoją minimalną prędkość czasami zbyt dużą.


Post został pochwalony 0 razy
Zobacz profil autora
PostWysłany: Czw 21:47, 28 Sie 2014
Staszek
Motonita

 
Dołączył: 22 Lis 2012
Posty: 938
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 7 razy
Ostrzeżeń: 0/2
Skąd: Trójmiasto





Sprawdzę zatem za parę dni empirycznie na górze Św. Jerzego.


Post został pochwalony 0 razy
Zobacz profil autora
PostWysłany: Śro 15:11, 24 Wrz 2014
Staszek
Motonita

 
Dołączył: 22 Lis 2012
Posty: 938
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 7 razy
Ostrzeżeń: 0/2
Skąd: Trójmiasto





Ok, sprawdziłem na wjeździe na górę Św. Jerzego te ciasne serpentyny i w zasadzie wyszło mi, że:
- jadąc "do góry" używałem sprzęgła przy pokonywaniu serpentyny - prędkość naprawdę minimalna, motocykl maksymalnie załadowany i to półsprzęgło pomagało mi bo obroty bez sprzęgła były po prostu zbyt małe. Ale to takie pokonywanie naprawdę ciasnej serpentyny.
- zjeżdżając "w dół" na bardzo ciasnej serpentynie również używałem sprzęgła, bo w zasadzie prawie zatrzymywałem się, ale w zasadzie równie dobrze mogłem włączyć na luz i stoczyć się.
- zjeżdżając w dół czy podjeżdżając pod górtę na odrobinę szerszych serpentynach, gdzie prędkość była już trochę wyższa (ale trudna do płynnego oszacowania bo z przodu jechał kolega, a on nie lubi zakrętów) zamiast pomagać sobie sprzęgłem używałem jednocześnie gazu i tylnego hamulca - nie wynosiło mnie na zakręcie.
Ale przy okazji przeglądu wyszło, e trzeba wymienić klocki tylne, przed wyjazdem były ok...


Post został pochwalony 0 razy
Zobacz profil autora
Pokonywanie serpentyn.
Forum VStromClub Strona Główna -> Motocykle V-Strom
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)  
Strona 1 z 2  
Idź do strony 1, 2  Następny
  
  
 Napisz nowy temat  Odpowiedz do tematu  


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001-2003 phpBB Group
Theme created by Vjacheslav Trushkin
Regulamin